
Wreszcie je zrobiłam;) Są oczekiwanym, spodziewanym prezentem dla mojej fantastycznej wspólokatorki. Tak to jest z prezentami bez okazji, skończenie ich wciąż odkładałam bo skoro mieszkamy razem to zdążę je kiedyś zrobić. To kiedyś nastąpiło teraz. Miały być drewniane, proste, klasyczne, fioletowe no i takie są. Acha i potajemnie wkradłam się do pokoju Izabelki bo jest w pracy,zrobiłam zdjęcie i zostawiłam niespodziankę na poduszcze;)
Śliczny mają kolor
OdpowiedzUsuńDziękuję Marzenko,choć w rzeczywistości są bardziej fioletowe niż na zdjęciu;)
OdpowiedzUsuń